We wczesnym średniowieczu był ośrodkiem kultu Słowian. Szczyt Łysej Góry otoczony jest kamiennym wałem wykonanym z megalitu z piaskowca kwarcytowego. Jego długość wynosi około 1,5 km, a wysokość przekracza 2 m. Podobne budowle można spotkać w Ślęzie, Raduni i Górze Kościuszki w województwie dolnośląskim. Te wały nie mogą być wałami obronnymi. Chociaż do tej pory archeolodzy i historycy nie osiągnęli porozumienia w tej sprawie. Powszechnie uważa się, że stanowią krąg wyznawców religii, oddzielający uznane miejsce święte od otaczającego środowiska; mają w nim wykonywać ceremonie religijne. Udowodnili istnienie pogańskiego ośrodka kultu na Łysej Górze we wczesnym średniowieczu. W XVI-wiecznych zapiskach benedyktynów czeskich stwierdzono, że Łysa Góra była poświęcona trzem bogom – Bodie i Leli (Świst, Poświst i Pogoda). Wczesną wiosną ludzie gromadzili się w pobliżu wału, aby modlić się i składać ofiary wyżej wymienionym bogom. Wnętrze wału zbudowane jest z głazów o wadze 100 kilogramów. Zewnętrzna warstwa ukończonej części wału pokryta drobnym żwirem. Szczyt Łysej Góry można podzielić na dwie części – wschodnią i zachodnią. Pierwotne wejście na teren otaczający wał znajduje się po wschodniej stronie Łysej Góry. Ta część ma największą wysokość i charakteryzuje się bardzo starannym wykonaniem, co może świadczyć o całkowitym ukończeniu konstrukcji. Zachód jest w zupełnie innym stanie. Tutejszy szyb jest wyraźnie niedokończony – brakuje okładziny z drobno rozdrobnionego kamienia. Przyczyną przerwania prac budowlanych może być fakt, że dzielny Bolesław Chrobry zakazał stosowania praktyk pogańskich.

Prawdopodobnie na Łysej Górze czczono dusze zmarłych przodków. Co roku od 30 kwietnia do 1 maja na szczycie góry zbierają się grupy wierzących, aby ugasić święty ogień i oddać hołd duszom zmarłych. Następnie zmarli wracają na ziemię. O świcie zapala się nowy płomień symbolizujące okresowe odrodzenie Marsa. W przyszłym roku. Tej nocy Łysa Góra stała się świętą przestrzenią i czasem, a każdy mógł każdego dnia wejść do świętego królestwa świata bogów i zostać oddzielony od życia świeckiego, ludzkiego i śmiertelnego. W legendach świętokrzyskich najbardziej znane są okoliczne wiedźmy i czarownice, które wcześniej spotykały się na Łyścu. Poziom życia wiedźm i mieszkanek Gór Świętokrzyskich znacząco się nie różnił. Czarownicami mogą być zarówno stare samotne kobiety, jak i młode zamężne kobiety, dlatego trudno jest zidentyfikować kobietę. Według legendy wiedźmy mogą radzić sobie z demonami dzięki ich tajnym mocom. Mogą posługiwać się magią, używając piór kruków, podków, krowiego włosia, rogów      i rogów kozich oraz chrząstki skrzydła nietoperza do wykonywania czarów, które gromadzili w środku lata. Z jednej strony ludzie martwią się, że czarownice mają złe moce. Z  drugiej strony chętnie korzystają z tajnych porad, technik czarownic i chętnie jedzą ziołową zupę przygotowaną przez wiedźmy. Warto pamiętać, że czarownice nie przyciągają nikogo bez powodu. Jeszcze lepiej jest przyprowadzić ją w pobliże, bo zdobyta wiedza (nawet zielarska) niejednokrotnie przynosi problemy zdrowotne. Czarownice nigdy nie patrzą bezpośrednio na innych, aby uniknąć ujawnienia swojej tożsamości. Wieczorami czarownice zbierały się na Łysej Górze, aby odprawiać szabat. Oczywiście przed wyprawą na szczyt za pomocą miotły nałożyli na swój środek transportu specjalną maść z jaszczurki, węża, piór wróbla i pisków żab. Jeśli nie wyczyszczą dokładnie miotły, spadną na ziemię i będą musieli przejść resztę drogi. Miotłę należy uruchomić specjalnym zaklęciem. Wyfruwały z komina i tak rozpoczynały swoją podróż. W sabat spotykały się z diabłem, świętowały, rozpalili ogień i przygotowali truciznę. Dla wszystkich czarownic szczególnie ważna jest czerwcowa noc przesilenia letniego, w noc Kupały zioła zyskiwały potężną moc. Wszystkie pobliskie czarownice zbierały je na zboczach Łysej Góry. Poza tym w czasie szabatu czarownice wymieniły się doświadczeniami, uczyły się nowych zaklęć oraz tworzenia eliksirów. Gdy kury były stłoczone, czarownice pożegnały się z diabłem, wsiadły na miotłę i wracały do ​​domu. Kiedy założono Opactwo Benedyktynów, mnisi wypędzili stamtąd wiedźmę, sama góra straciła swoją tajemną moc, a te magiczne zgromadzenia się skończyły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *